Monday, 6 lutego 2012 (fbsd)

Kontakt | Home | English

W pracy

Jestem w pracy, mija kolejna godzina, nie dzieje się zbyt wiele. Żeby zabić nudę, postanowiłem coś napisać. Piszę ręcznie, ale później przepiszę wszystko na komputerze i być może umieszczę na blogu. Siedzę w ogrodzie jednego z jednopiętrowych bungalowów w Southampton. Nad głową latają samoloty – podchodzą do lądowania, niedaleko jest lotnisko.

W Southampton mieszka około 200 tysięcy osób, ale chyba niedługo będzie znacznie więcej, bo co 10 minut ląduje sporej wielkości samolot. Niektóre z nich to nawet odrzutowce. Obok mnie siedzi T., 12 letni chłopiec z autyzmem. Bawi się kamyczkami, które znalazł w ogrodzie i jest najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi. Jedną z rzeczy, której można się nauczyć od ludzi, z którymi teraz pracuję to NORMALNOŚĆ. Niestety, w naszej kulturze ciągle nazywa się ludzi upośledzonych “nienormalnymi” (kiedyś mówiło się na nich “opętani” i paliło się ich na stosie, więc być może jest to pewien postęp). Powtarza się słowo “nienormalny” z lubością, tak jakby nazwanie kogoś “nienormalnym” utwierdzało mówiącego w poczuciu własnej “normalności”. Co w tym złego? Ano to, że gdybyśmy chcieli kogoś obrazić, jednym z epitetów którymi bardzo szybko byśmy to osiągnęli byłby właśnie “nienormalny”. Dziwi mnie bardzo fakt, że zdrowi i świadomi ludzie czerpią przyjemność z obrażania najbardziej bezbronnych i niewinnych przedstawicieli ludzkości.

Dlaczego uważam, że od małego T. uczę się normalności? Bo jego reakcje na impulsy ze świata zewnętrznego nie są w żaden sposób skrępowane. T. żyje tu i teraz, nie istnieje dla niego nic innego. Nie planuje jutra, cieszy się tym co ma dzisiaj. T. nie nakłada maski. Kiedy się boi – boi się naprawdę, kiedy się cieszy – jest to stuprocentowa radość, kiedy jest zły – lepiej uważać. I – jeśli ktoś ma wątpliwości – są to uczucia człowieka zniewolonego przez ograniczenia własnego ciała, ale w stu procentach normalnego. Większość z nas tak bardzo przyzwyczajona jest do nakładania różnych gąb, że uważamy ten stan za normalny. Ale bardzo często od normalności bardzo się oddalamy. I może dlatego niektórym z nas tak wielką przyjemność sprawia nazwanie innych “nienormalnymi”?

Ilość komentarzy: 0

  1. Komentarze: