Wtorek, 10 marca 2009
Za dwa dni jadę do Polski! Świetnie. Wszystko powoli się układa. Problemy, które tym razem wydawały się już nie do przejścia – znowu udało się pokonać. Odnalazły się moje zgubione na poczcie paszport i prawo jazdy, udało mi się zapłacić za szkołę, zajęcia w koledżu kończą się bez buntu studentów przeciw nauczycielowi-imigrantowi, pieniądze na mandat za przekroczenie prędkości powinny się znaleźć, a za bilet do Polski nie zapłacę więcej niż 30 funtów wliczając dojazd do lotniska.
W tym tygodniu udało mi się przepracować dwa dni – licząc z jutrem; na więcej i tak nie miałbym czasu. Idealnie. A za nieprzepracowane dni odbiję sobie szmuglowaniem papierosów. Jeszcze parę miesięcy temu do głowy nie przyszłoby mi dorabianie w ten sposób, ale jak zwykle okazuje się, że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Kiedyś myślałem, że taki sposób zarabiania pieniędzy jest poniżej mojej godności. Widocznie wtedy moją godność podpierały pieniądze. Teraz z radością uszczęśliwiam kolegów sprzedając im papierosy za połowę angielskiej ceny. Mam nadzieję, że za zaoszczędzone pieniądze kupią sobie pastylki Nicorette. Ja za zarobione zrobię sobie duże zakupy w AŹDZIE.
Ostatnio przy okazji mojego eksperymentowania z Googlami odwiedzam liczne fora internetowe. Niby po to, aby dodawać do nich linki do mojej strony – to podnosi ranking mojej strony w tej wyszukiwarce. Ale tak naprawdę, bardzo wiele forów stosuje różnego rodzaju praktyki anty-spamowe, czyli utrudniające życie tym, którzy chcą wcisnąć swoje trzy grosze tylko po to, aby pod nic nie wartą opinią dodać link do jakiejś niezwiązanej z tematem strony. Podobno firmy zajmujące się promowaniem stron internetowych wynajmują ludzi, którzy za umieszczanie komentarzy z linkiem do promowanej strony dostają pieniądze – pewnie jakieś 5 groszy od zamieszczonego linka. Nie wiem, czy takie praktyki są ciągle stosowane, w każdym razie utrudnienia nakładane przez administratorów forów są jak najbardziej aktualne. Na jednym z forów na przykład trzeba umieścić co najmniej 30 komentarzy, aby móc dodawać linki. Administratorzy wychodzą z założenia, że do tego czasu zdążą zorientować się kto rzeczywiście zainteresowany jest znaczeniem wyrażenia “Continue do seu jeito”, a kto tylko udaje i nie zasługuję na zaszczytne miano użytkownika forum. W każdym razie, wracając do początku tego paragrafu, odwiedzam liczne fora internetowe i okazało się, że wścibianie swojej opinii lub rozpoczynanie nowych wątków jest bardzo przyjemne, a nawet użyteczne. Poza tym, anonimowość takiej wymiany opinii i doświadczeń ma swój urok dobrze znany każdemu użytkownikowi IRC, ICQ czy innych wczesnych komunikatorów tekstowych. Ja nigdy za bardzo nie umiałem wdawać się w takie “czaty”, ale zazdrościłem tym co potrafili. Ku mojej radości na forach internetowych nie rozmawia się o wdziękach Maryni, tylko o rzeczach jak najbardziej użytecznych. Można zadać pytania, które na próżno zadawałoby się osobom z którymi spotykamy się na co dzień. Fora takie skupiają ludzi o szczególnych zainteresowaniach takich jak: język angielski, przyjazd do Polski i znalezieniem pracy bez znajomości polskiego, tworzenie stron internetowych, zestawianie dysków w RAID, odbieranie brytyjskiej telewizji państwowej poza granicami Wielkiej Brytanii, organizacja wesela w okolicach Piły. Lista ta nie ma końca. Tak więc jestem teraz częstym gościem forów internetowych. A to, że od czasu do czasu dodam link do mojego bloga nie będzie nikomu, mam nadzieję, przeszkadzać. Jest to dla mnie dodatkowa motywacja do tego, aby mój blog był interesujący, a “tutoriale” które tu zamieszczam proste, treściwe i użyteczne. Od pewnego czasu zastanawiam się nawet nad stworzeniem angielskiej wersji mojego bloga – a przynajmniej wybranych jego części po to, by miało sens umieszczanie linków do mojej strony także na anglielskojęzycznych forach. Tak, to bardzo dobry plan; pracy będzie na ładnych parę tygodni. Jak to mówi mój nauczyciel informatyki, “That should keep me out of mistchief”.
Ilość komentarzy: 0