Monday, 6 lutego 2012 (fbsd)

Kontakt | Home | English

I znów środa, 25 lutego 2009

(ciągle Southampton)

Dziękuję użytkownikom Ela, petka, Joanna a także Elżbieta Katarzyna za umieszczenie komentarzy na moim blogu. Cieszę się, że mam tak wielkie grono wielbicieli :). Mój blog jest już prawie gotowy, a więc najwyższy czas zacząć pisać na nim o czymś, co nie dotyczy samego bloga, na przykład o mnie i o tym co u mnie.

Choć przez ostatnie dni ja i blog to jedno i to samo – pracy mam mało (ale z głodu nie umieram), więc spędzam całe dnie przy komputerze. Wcale mi to nie przeszkadza, wręcz przeciwnie, jestem bardzo zadowolony, a przy okazji uczę się bardzo wielu rzeczy, na które nie miałbym czasu w innych warunkach.

Dzisiaj miałem dobry wieczór (a więc i dzień musiał być dobry, bo cały składał się z przygotowań do wieczoru). Prowadziłem zajęcia w koledżu z (prawie)nową grupą. Jest w niej tylko 11 osób, więc jestem zadowolony – łatwiej nad wszystkim zapanować, a poza starcza dla wszystkich narzędzi, komputerów itp. Byłem dziś dobrze przygotowany – choć zajęło mi to sporo czasu, a jeszcze więcej czasu perspektywa przygotowywania się do zajęć spędzała mi sen z powiek (a raczej wisiała nade mną jak czarna chmura). Ale ucząc innych uczę też siebie, więc w zasadzie nie mam powodu do narzekania. Smutno mi tylko z powodu bardzo strasznej rzeczy, która spotkała rodzinę Eli. Do tego dochodzi jeszcze to, że cały czas jestem tutaj sam – wczoraj wprawdzie byłem na uniwersytecie, a dzisiaj w koledżu, ludzie są mili, ale niestety nie mam jakiejś paczki, z którą od czasu do czasu mógłbym wyjść na piwo i swobodnie porozmawiać. Ludzie z uniwerku są fajni, mój ulubiony dzień tygodnia to wtorek (wtorek=dzień na uniwersytecie), ale chyba spędzamy ze sobą za mało czasu żeby wykształciła się jakaś większa więź. Może powinienem zaproponować im wszystkim (dwóm) wyjście na piwo? Tak, to jest chyba dobry plan. Zresztą jeszcze tylko dwa tygodnie i jadę do Polski (dwunastego marca), zobaczę się z Elą i na pewno będziemy robić mnóstwo fajnych rzeczy. Czas leci strasznie szybko, już prawie dwa tygodnie odkąd Ela przyjechała do mnie, a dużo ponad miesiąc odkąd wróciłem ze świątecznych wakacji! Nie wiadomo czy się cieszyć czy martwić. Ale dobrą rzeczą jest to, że niedługo wracam do Eli i do Polski. Już się nie mogę doczekać!

Ilość komentarzy: 0

  1. Komentarze: